Nie mogę być jednocześnie twórcą i tworzywem.

Czyli jak się pisze o muzyce, to się jej nie gra albo na odwrót. Ostatnimi czasy piszę recenzje muzyczne tylko wtedy, gdy zleci mi to Piotrek Kowalczyk jako wysłannik strony Dwutygodnik.com , a jeszcze parę lat temu regularnie wybrzydzałem na nowe płyty na wszech-akceptujących łamach „Lampy”. W piątą rocznicę mojej ostatniej lampowej recenzji rozpoczynam – właśnie od niej – cykl „Przeżujmy to jeszcze raz…”