„Gdynia w stereo”, 2010 (recenzja z „Lampy” numer chyba 1-2/2011)

180571__kr.jpg

Zderzenie z kolorowym trolejbusem

  1. Utwory na składankę dostarczyło 19 (właściwie trochę mniej, aleo tem potem) podmiotów wykonawczych z Gdyni. Otwierający całość wspaniały zespół Karol Schwarz All Stars zmarnował szansę, bo zamiast dać którąś ze swoich psychodeliczno-postrockowych kompozycji, postanowił zamieścić regowaty żart muzyczny.

  2. Ponieważ płyta jest niespójna, recenzja też będzie taka.

  3. Pod trójkąnajlepszy utwór na płycie. Wyluzowana (ale czujnie zaaranżowana) piosenka nieznanego mi zespołu C3040, w pierwszej chwili myślałem, że to Apteka, ale po prostu wokalista, Piotr Nabrdalik, ma bardzo podobną barwę głosu do Kodyma.

  4. Uważam, że wykonawców jest mniej niż nominalne 19 dlatego, że te same nazwiska przewijają się przez różne składy. Na przykład każdy z muzyków zespołu Ląd Morze Ląd gra jeszcze przynajmniej w jednym zespole.

  5. W latach 80., kiedy to Gdańsk był de facto stolicą Polski, rockowa scena Trójmiasta była zjawiskiem ze wszech miar oryginalnym. Teraz kapele z Gdyni łoją wycięty z gazety nastoletni punk albo

  6. psie reggae, a publiczność nie protestuje. Przyzwyczaili się? Współczuję.

  7. Dżentelmen o nazwisku Michał Miegoń figuruje na płycie nie tylko jako jejexecutive producer(ciekawe, co to znaczy) i inżynier dźwięku, który nagrał tu wielu wykonawców, ale i jako muzyk w trzech zespołach.

  8. Zachodzę w głowę i nie potrafię znaleźć uzasadnienia, dlaczego okładka tej płyty imituje opakowanie studyjnej taśmy magnetycznej produkcji amerykańskiej. OK., wygląda to fajnie, ale gdzie tu sens?

  9. Inż. Mamoń, pardon, Miegoń, pojawia się właśnie jako lider zespołu Kiev Office. Ciąg dalszy tego wątku pod numerem 15.

  10. Kto wydać chce kompilację kapel z Gdyni, musi się zmierzyć z legendą, jaką obrosła wydana w 1988 roku płyta Gdynia, prezentująca scenę, o której wspomniałem w pkt. 5. Miasto było szare, więc jej okładka prezentowała trolejbus w psychodelicznych kolorach. Teraz w Gdyni żyje się dobrze, zatem nie dziwota, że po rozłożeniu digipaka Gdyni w stereo możemy podziwiać wieczorny pejzaż modernistycznej architektury miasta, które dumą napawa swoich obywateli.

  11. Niestety, o ile Gdynia chce uchodzić za miasto nowoczesne, to dźwięki nagrane na niniejszej płycie wystawią mu kiepską wizytówkę. Prawie wszystkie nagrania brzmią chudo, amatorsko w złym tego słowa sensie. Dlaczego słychać tu plastik z taniego studia, czemu nikt się nie nagrał choćby na dyktafon?

  12. Jak mawiają w Trójmieście,Wolne Miasto Gdańskszybka Gdynia, he he. W takim razie co tu robią brzmienia elektroniczne sprzed 15 lat, z czasów Massive Attack i Portishead?

  13. O potencjale miasta świadczy jego innowacyjność. Myślę, że kompilatorzy omawianej płyty będą się musieli gęsto tłumaczyć z tych spranych kopii Pearl Jam, których kilka się tu znalazło.

  14. Rozrzut stylistyczny prezentowanych kapel jest niewielki. Najwyraźniej nie grają w Gdyni muzyki awangardowej, folkowej czy improwizowanej, tylko blady gitarowy rock. Zespół Gods Own Prototype wyróżnia się tym, że inspiruje się alt-metalem w stylu chicagowskiego Pelicana, a to u nas nieczęste.

  15. Pod dziewiątką słuchaliśmy zespołu Kiev Office wykonującego utwór gitarzysty Miegonia. Teraz prawie ten sam skład przybiera nazwę Marla Cinger i gra kompozycję basistki Joanny Kucharskiej. Proponuję połączyć siły zamiast się rozdrabniać, bo utwór Miegonia lepszy, ale za to Kucharska dużo lepiej śpiewa, a w dodatku Miegoń ma fatalną dykcję.

  16. Cała płyta pozostawia fatalne wrażenie głównie dlatego, że jest rozdęta do granic możliwości. Szybka, syntezatorowa piosenka zespołu The Bottle Caps byłaby fajna, gdyby trwała dwie minuty, a nie 4:59.

  17. Natomiast deutsche-punkowy zespół Disorient się wycwanił i nagrał dwa utwory bez przerwy, jeden za drugimzmieścili się w 4:33.

  18. Proszę sobie wyobrazić, że Gdynia w stereo to przedsięwzięcie tak skomplikowane, że jego promocją i PR-em muszą (?) się zajmować dwie (!) różne osoby. Jednak, dokładnie tak jak podejrzewałem, do żadnej z tych marketingowych głów nie wpadł genialny pomysł, żeby tytuły utworów umieścić w internetowej bazie danych CDDB, co doskonale utrudniło pracę niżej podpisanemu, chcącemu napisać coś o tej płycie przy użyciu tak nowoczesnego wynalazku jak komputer podłączony do światowej sieciInternet.

  19. No i na koniec płyty drugi fajny numerZapłon Adama Olesiejuka, tu pod wdzięcznym pseudonimem Adam Saddam. Wokal, gitara akustyczna, niby blues, tekst chyba o wojnie w Wietnamie, z rymami AAAA. Będziemy bliżej, zwieńczeni krzyżem, dwa metry niżej. No niestety, cała płyta nie wytrzymuje zderzenia z kolorowym trolejbusem z punktu 10. Game over.

Dariusz DUDZIŃSKI

Różni wykonawcy Gdynia w stereo Kwartalnik ArtystycznyBliza2010

Ten wpis został opublikowany w kategorii Lampa, recenzje, znam o jedną kapelę więcej niż Ty. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s