Moje życie z „Lampą” w kilku przebłyskach.

(Pawłowi Dunin-Wąsowiczowi na dwudziestolecie „Lampy” wszystkiego najlepszego)

CZERWIEC 2011:

Jeżeli bowiem kapele z Gdańska i okolic śpiewają piosenki opowiadające o ludziach mieszkających „na marginesie życia”, czy będzie to pijak, blond tipsiara, czy ktoś niespełna rozumu, nie wywyższają się ponad swoich bohaterów; jeżeli zaś za ten sam temat zabierają się wykonawcy z polskiego interioru, to (z nielicznymi chwalebnymi wyjątkami) czynią to z nieodłącznym tonem pogardy wobec ubogich duchem.

W najnowszym (czyli czerwcowym) numerze „Lampy” nie ma wyjątkowo żadnej mojej recenzji płytowej, za to zadebiutowałem jako publicysta szkicem „Niezbyt solidarne teksty” (tytuł od redakcji, ja nie mogłem wymyślić żadnego), którego myśl przewodnią właśnie Państwo przeczytali.

PAŹDZIERNIK 2005: Jadę do Warszawy na koncert promocyjny mojej płyty „Zrozum mnie źle”, która ukazuje się właśnie dołączona do aktualnego numeru „Lampy”. Po drodze, na jednej ze stacji benzynowych, czytam w którymś tygodniku o zespole Sistars i jego nowej płycie pod tytułem „A E I O U” i pojawiają się w mojej głowie nawet jakieś przemyślenia na ten temat. W stolicy odbiera mnie ówczesny sekretarz redakcji, Marek Włodarski. Rozmawiamy o wszystkim, on w pewnym momencie rzuca: – Mam płyty do zrecenzowania, a kompletnie nie wiem co z nimi zrobić…takie nowe Sistars na przykład, kto by mógł coś sensownego na ten temat napisać?

MARZEC 2008: Marek Włodarski traktuje mnie chyba jako recenzenta od spraw beznadziejnych: pisałem już o poezji śpiewanej, free jazzie, więziennym rocku, eksperymentalnej awangardzie… Czasem mnie obłaskawia podsyłając nowe płyty moich ukochanych Fiery Furnaces (którzy, niestety, bardzo szybko obniżyli loty) lub też pozwalając pisać coś od siebie, czyli na przykład o The Fall albo – chyba pierwszy raz w polskich mediach drukowanych – awangardowym metalu (Jesu, Boris, Pelican). Duża paczka z płytami i książkami do recenzji przychodzi, gdy po pierwsze Marek przestaje pracować w „Lampie”, a po drugie ja zabieram się wreszcie za nagranie czwartej płyty Przyzwoitości (słowo harcerza, w tym roku na pewno skończę). – No, chociaż o nowym British Sea Power napisz, jak nie możesz więcej… Nie jestem w stanie dosłuchać tej płyty do końca. Słowo daję, dotychczas byłem przekonany, że powiedzenie „chce mi się rzygać” to tylko figura stylistyczna, a tu „British Ssie Pałę” naprawdę muszę wyłączyć w dwóch trzecich płyty. Jestem w fazie pracy nad własną muzyką, nie mogę sobie pozwolić na psucie gustu, muszę słuchać najlepszych: Scotta Walkera, Leo Ferre, Earth, Gainsbourga czy takiego świetnego nowego zespołu Fleet Foxes.

MAJ 1995: Na imprezie „Lampy i Iskry Bożej” gra specjalnie reaktywowana Joanna Makabresku!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Oczywiście jadę przez pół Polski, żeby ich zobaczyć.

GRUDZIEŃ 2000: Na imprezie „Lampy i Iskry Bożej” gra Przyzwoitość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Oczywiście jadę przez pół Polski, żeby mnie zobaczyli.

Ale jest jeszcze coś. Pustki? Taka nazwa? Tak się zespół nazywa? Szczęka mi opada. Ten stary skład naturalnie, z Danielem.

LUTY 1990: W „Magazynie Muzycznym” artykuł – o zespole Psychodrama? Nieee, „Psychodrama” to tytuł, a tematem jest zespół Kolaboranci. Skąd ja kurde znam nazwisko autora, Paweł Dunin-Wąsowicz? (Do dziś sobie nie przypomniałem.)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Lampa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s